AMERYKAŃSKIE ANIOŁY

Podróż do Stanów była tą najbardziej wyczekiwaną, wyidealizowaną i wymarzoną. Przez ostatnie cztery lata goniliśmy ją jak białego królika. Wydawało nam się czymś niewyobrażalnym polecieć do miejsca, które znamy jako kraj ludzi, którym wszystko się udaje, zawsze solidaryzują się ze sobą w trudnych sytuacjach i przynoszą koszyk ciasteczek nowym sąsiadom. Na śniadanie całą rodziną, w dużej kuchni z lodówką na klamkę, jedzą kolorowe płatki z mlekiem, podczas gdy głowa rodziny czyta w pośpiechu gazetę wyrzucaną pod drzwi przez małoletniego gazeciarza na rowerze i pogania zbuntowaną nastoletnią córkę, żeby nie spóźniła się do szkoły. Na koniec dnia, ten zwykły pracownik biurowy ratuje świat przed zderzeniem z asteroidem.

Kiedy w końcu zdecydowaliśmy się, że jesteśmy gotowi zobaczyć to na własne oczy, zdobycie wizy okazało się formalnością.
Myślą, która wciąż tkwiła gdzieś z tyłu głowy, było skonfrontowanie jednej z naszych rodzinnych „urban legend”. Żona syna sąsiadki, mieszkająca w Chicago nigdy nie kupowała nowych firanek. Jak tylko lekko się wybrudziły, pakowała je z powrotem do pudełka i oddawała do sklepu, zamieniając przy tym na nowe. Brakowało tylko kawy i ciastka w cenie.
Czy obsługa klienta w USA jest aż na tak wysokim poziomie? Mieliśmy szczęście przekonać się o tym chwilę po przejściu przez kontrolę paszportową. „Nasz klient, nasz Pan” nabrało nowego znaczenia. 
Podróżujemy w trójkę, z czego dwoje z nas to kierowcy.

My: Dzień dobry, chcielibyśmy odebrać zarezerwowane auto.

Pani z wypożyczalni Budget: Cześć, nie ma problemu, niestety nie mamy na stanie auta, o które poprosiliście, więc damy wam klasę wyżej, ok?

My:(!) Pewnie, dzięki! 

Budget: Poproszę dane kierowców i kartę kredytową do autoryzacji.

My: [podajemy dokumenty, przekonani, że zarezerwują nam około 200 USD – kwota rzuciła nam się w oczy po pobieżnym przeczytaniu umowy rezerwacyjnej]

Budget: Karta odrzucona, za mało środków na koncie. 

My: A ile potrzeba? 

Budget: 1200 USD

My: [bardzo niedobrze, żaden z kierowców nie ma takiej kwoty na koncie] Czy można użyć karty kredytowej nie-kierowcy?

Budget: Niestety nie, ale może zrobimy z pani trzeciego kierowcę? Opłata wynosi 60 USD.

My: Ok, niech będzie.

Budget: Poproszę pani prawo jazdy.

My: Nie mam… przy sobie.

Budget: No to mamy problem. Zadzwonię do szefa i zapytam co robić. Nie możemy wypożyczyć wam auta bez wymaganych środków na koncie.

[mija około 10 minut, w międzyczasie pani przełącza rozmowę około pięciu razy, zagaduje o nasze plany podróży, a my zastanawiamy się jak dostaniemy się z Miami do Chicago bez auta]

Budget: Załatwione. Tu podpiszcie i szerokiej drogi!

Cała sytuacja nie wydaje się może dramatyczna, ale mając w pamięci koszmar jaki zafundowano nam w jednej z wypożyczalni samochodów w Hiszpanii, miła pani z Budget była dla nas jak anioł z nieba. Nie były potrzebne nowe firanki, kawa i ciastko. Wystarczyło, że pani naprawdę zrobiła wszystko żeby nam pomóc. I przez większość czasu szczerze się z całej tej sytuacji śmiała.

2 Replies to “AMERYKAŃSKIE ANIOŁY”

  1. This is a great tip especially to those new to the blogosphere.
    Short but very precise information… Many thanks for sharing this
    one. A must read post!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *