4 RZECZY, KTÓRE POLECAMY W HONGKONGU

Po kilku dniach
spędzonych w Hongkongu okazało się, że do wielu rzeczy można się przyzwyczaić,
a nawet znaleźć dobre strony nieciekawej sytuacji.

Wertując
przewodniki próbowaliśmy coraz to nowych rzeczy i szukaliśmy nieodwiedzonych
jeszcze miejsc. Oto lista czterech rzeczy, które gorąco polecamy do zobaczenia
lub przeżycia, jeśli kiedykolwiek traficie do Hongkongu.

1. Prom


Niby nic takiego,
ot zwykły stateczek kursujący od brzegu do brzegu. Postanowiliśmy wypróbować
ten środek transportu, gdyż nasze wędrówki odbywały się po obu stronach Rzeki Perłowej (Zhu Jiang). Istnieją jeszcze
inne metody przedostania się z jednej strony na drugą, jednak prom jest
niewątpliwie najtańszą opcją (bilet kosztował nas około 2 HK$, czyli 1 PLN). Cała podróż trwa 9 minut, ale naprawdę warto ją odbyć. Możemy usiąść na ławeczce obok mieszkańców miasta spieszących do pracy lub na zakupy, podziwiać widoki z każdej strony, a nawet poszukać polskiej bandery na jednym z płynących statków. Kursowaliśmy promem kilka razy
dziennie, często bez celu, tylko po to, aby przez chwilę znaleźć się na
środku metropolii, bez tłumów, we względnej ciszy, słuchając szumu fal. Widoki z promu są świetne,
szczególnie po zmroku.

2. Jedzenie

W dzielnicy SOHO
nie wiedzieliśmy gdzie zatrzymać wzrok. Według nas Hongkong to raj dla osób
kochających dobrze zjeść. Podczas kilkudniowego pobytu
skosztowaliśmy dań japońskich, chińskich, tajskich, wietnamskich, filipińskich
i tajwańskich. Czailiśmy się też na argentyńskiego steka, ale postanowiliśmy
pozostać wiernymi azjatyckim potrawom, tym bardziej, że cena nie była ani trochę przystępna. Wybór dań jest przeogromny, zaś w porze lunchu ciężko
znaleźć wolny stolik. Najtrudniejsze jest przede wszystkim zdecydowanie się gdzie wejść, a zapachy dochodzące z każdej strony nie ułatwiają zadania.

3. Świątynie i zakamarki

Czasem wędrując
pozornie nieciekawą ulicą natrafialiśmy na pięknie udekorowane małe świątynie, ogrody, zadbane parki. Polecamy świątynię Man Mo, zbudowaną na cześć boga literatury i boga wojny, która jest obwieszona ogromnymi kadzidłami w kształcie stożka. Wyglądają one trochę jak odstraszacze na komary. Trzeba uważać, żeby popiół nie spadł nam na głowę. Miejsce bardzo urokliwe, ale i tłoczne. Warto wstąpić chociaż na chwilę. 
Podczas spacerów patrzcie pod nogi! Uliczni sprzedawcy, głównie biedniejsi mieszkańcy miasta, wystawiają swoje skarby na chodniku. Zastanawialiśmy się czy małe, porcelanowe figurki, stare książki bez okładek i mające swoje lata garnki i talerze znajdują jakichkolwiek nabywców.

4. Wzgórze Wiktorii

Oglądając zdjęcia innych podróżników stwierdzamy, że wyjątkowo nie trafiliśmy z pogodą. Możemy zapewnić, że widoki ze wzgórza są zapierające dech w piersiach. Na szczyt wjechaliśmy Peak Tramem, w którym jest dosyć tłoczno, ale to chyba najszybsza metoda dostania się na szczyt. U celu można coś zjeść, odpocząć, zawiesić serduszko z imieniem ukochanej na drzewie i kontemplować piękne widoki. Oczywiście, jeśli nie przesłania ich smog.

To już koniec naszej relacji z wizyty w Hongkongu.
Zajrzyj tutaj, aby przeczytać pierwszą i drugą część naszej przygody!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *