BANGKOK I KABLE

W Bangkoku jest tłoczno, głośno i duszno, ale miasto ma tak niesamowity klimat i tak przystępne ceny, że nasz kilkudniowy pobyt wciąż wspominamy z rozrzewnieniem. Mieliśmy okazję zobaczyć Bangkok z dwóch perspektyw – tej typowo turystycznej, zwiedzając najważniejsze zabytki (o tym kiedy indziej) oraz tej rzadziej reklamowanej w przewodnikach, w której na pierwszy rzut oka nie ma nic ciekawego.

Chodząc wąskimi ulicami China Town, przeciskając się między straganami oraz wózkami z jedzeniem wzbudzaliśmy niemałe zainteresowanie, czego powodem nie była jednak nasza jasna skóra czy wzrost ponad tajską normę. Kilku przechodniów zapytało nas wprost dlaczego nosimy ze sobą plecaki czy nie jest nam ciężko, gorąco etc. Jeden pan zrobił nam wycieczkę szlakami pomników Buddy, powtarzając co chwilę „no money, no money”, „good luck to you” i bazgrając długopisem po naszej mapie. Wystarczyło, że na chwilę spojrzeliśmy w przewodnik i już pytano nas czy nie potrzebujemy pomocy. Jeden pan zainteresował się fryzurą Miłosza i zapytał wprost czy nie jest buddystą. W związku z tym, że naczytaliśmy się sporo o tym, jak Tajowie oszukują turystów i są pazerni na ich $$$, mieliśmy na początku oczy dookoła głowy. Jak się okazało, nie było tak źle. Nikt nas nie oszukał (a jeśli to już i tak się nie dowiemy), nie okradł i nie napadł. 

Poniżej kilka zdjęć z ulic, których znakiem rozpoznawczym są niezliczone ilości kabli i mnóstwo jedzenia na każdym kroku.

One Reply to “BANGKOK I KABLE”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *