Qatar Airways – lecimy!

Nasz lot do Tajlandii podzielony był na dwa
odcinki. Najpierw pięciogodzinny lot z Budapesztu do stolicy Kataru –
Dohy, później 1,5 godziny oczekiwania na lotnisku  i ponad
ośmiogodzinny lot do Bangkoku. Podróżowaliśmy katarskimi liniami Qatar
Airways
, które szczyciły się wtedy tytułem najlepszych
linii lotniczych na świecie (obecnie zdetronizowane przez Emirates). Ponieważ nasze doświadczenie
ograniczone było do przelotów małymi Boeingami lub Airbusami, od razu zaskoczył nas rozmiar samolotu oraz atrakcje na pokładzie.
Przede wszystkim były to monitory wbudowane w oparcia krzeseł. Można
było grać w gry, słuchać muzyki, oglądać filmy czy śledzić na
mapie, nad którym krajem obecnie się znajdujemy. Zarówno jedzenie jak i
obsługa na pokładzie były bez zarzutów.

Po wylądowaniu około 1:00 w nocy
poczuliśmy przez chwilę tamtejszy klimat – prawie 35 stopni.
Dojechaliśmy do terminala busem i tam mieliśmy raptem 1,5 godziny na przebiegnięcie z jednego końca lotniska na drugi. Na szczęście o
przepakowanie bagaży nie musieliśmy się martwić. W drodze powrotnej mieliśmy trochę więcej czasu na zwiedzanie lotniska, ale o tym napiszemy
w innym poście.

Chwilę później znaleźliśmy się na
pokładzie samolotu jeszcze większego niż poprzedni. Większość drogi
próbowaliśmy przespać. Jednak pomimo zestawu dla „śpiocha” w skład,
którego wchodziły stopery do uszu, opaska na oczy, skarpetki,
szczoteczka do zębów, ciężko było się zasnąć. Większość czasu
spędziliśmy na oglądaniu filmów i graniu w gry przez co lot minął nam błyskawicznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *