PANAMA CITY

Im bardziej niewygodny lot oraz im więcej w nim przesiadek, tym lepsza
okazja na znalezienie taniego biletu oraz możliwość zobaczenia czegoś
ponad zaplanowane punkty na trasie.

Dzięki tranzytowi w
drodze powrotnej z Ekwadoru, mieliśmy okazję przyjrzeć się bliżej
niezbyt popularnej w Polsce Panamie. Słynie ona głównie z Kanału
Panamskiego oraz białych kapeluszy sprzedawanych w praktycznie każdym
sklepie.
Przed wyjazdem napaliliśmy się bardzo na wypoczynek na
plaży, gdyż Panama City nazywana jest „małym Miami” (wystarczy wpisać
hasło w wyszukiwarkę, a zdjęcia mówią same za siebie). W rzeczywistości
plaża w centrum miasta jest zanieczyszczona i bardziej odstrasza niż
zachęca do odpoczynku. Samo miasto jest nowoczesne, ale głośne i
ruchliwe. Przedmieścia zaś są budowane w typowo amerykańskim stylu.

Idąc
za radą naszych gospodarzy oraz przewodników udaliśmy się do
najbezpieczniejszej części miasta – Panama Viejo. Znajdują się tam ruiny
XVI-wiecznej Panamy, założonej przez hiszpańskich osadników. Staraliśmy
się wytyczyć nowe szlaki i przespacerować się tam, gdzie znajdowała się
bujna, tropikalna roślinność, ale ledwo zeszliśmy z wytyczonej ścieżki,
dogoniła nas policjantka i oświadczyła, że wszędzie dookoła jest
niebezpiecznie i mamy się trzymać wytyczonej trasy…. Największą atrakcją
było dla nas spotkanie z kolibrami, które z daleka wyglądały jak
przerośnięte muchy. 

Kanał Panamski z lotu ptaka

Warto wspomnieć o naszych wcześniej wymienianych
gospodarzach. Byli to Niemcy, którzy przenieśli się do Panamy ponad 20
lat temu i chociaż wyglądali dość groźnie okazali się bardzo pomocni
przy poznawaniu okolicy (mieliśmy na to aż 5 dni) i skutecznie wyperswadowali nam dalekie
eskapady, szczególnie w niebezpieczne dzielnice, których unikają sami
mieszkańcy Panamy. 

Tak naprawdę czuliśmy się bardzo niepewnie przez
cały nasz pobyt w tym mieście, a jak nam powiedziano na pożegnanie
(oczywiście z uśmiechem), wyjątkowo wyróżnialiśmy się z tłumu,
wyglądając jak typowi turyści, którzy włażą tam gdzie nie trzeba i tym
samym sami szukają kłopotów… 

4 Replies to “PANAMA CITY”

  1. Jest tyle wspaniałych miejsc na świecie, tyle ciekawych państw o jakże zróżnicowanych kulturach i tradycjach… Szkoda tylko, że człowiek jest człowiekowi wilkiem. Komfort psychiczny jest dla mnie ważny w podróży – zazwyczaj szybko uciekam z miejsc, w których nie czuję się pewnie i bezpiecznie.

    Sporo w życiu zwiedziliście, zazdroszczę doświadczeń.

    Pozdrowienia z wyjątkowo kapryśnej dzisiaj wyspy.

  2. Witaj!
    Jestem pod wrażeniem. Czytając Wasze posty i oglądając zdjęcia wpadłam w kompleksy.
    Podziwiam Was, tyle cudownych miejsc zobaczyliście…
    Oczywiście, że przeczytam wszystkie Wasze posty. Są bardzo ciekawie napisane.
    Serdecznie pozdrawiam:)

  3. Świetny post, choć niedługi – zamieściliście w nim kilka naprawdę ważnych informacji dotyczących zwiedzania tego typu zakątków świata. Grunt, to nie zapuszczać się tam, gdzie nie trzeba… Zdjęcia piękne, szczególnie ruiny i to zielone drzewo (które nie wiem jak się nazywa) – cudo 🙂

    Pozazdrościć pobytu w tym odległym miejscu 🙂 I dzięki za odrobinę egzotyki 🙂

    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *