SKOPIEC I KRZESZÓW

Trzy lata temu postanowiliśmy zdobyć odznakę PTTK "Korona Sudetów". Z Wrocławia w Sudety jest niedaleko, a okres zdobywania odznaki nieograniczony. Oznacza to, że na taką górską wyprawę możemy przeznaczyć nawet jeden dzień weekendu, odwiedzając przy okazji pobliskie atrakcje turystyczne.

Korona Sudetów

Aby uzyskać odznakę Korony Sudetów, należy zdobyć 22 najwyższe szczyty pasm i masywów górskich w Sudetach - zarówno polskich jak i czeskich. Potwierdzenie zdobycia szczytu odbywa się poprzez wbicie pieczątki do specjalnie do tego przeznaczonej żółtej książeczki. Pieczątkę można nabyć w pobliskim obiekcie turystycznym. Na niektórych szczytach znajdują się specjalne skrzyneczki, w których znajduje się pieczątka. Odpowiedni podpis w książeczce może złożyć również przodownik turystyki górskiej PTTK lub przewodnik sudecki z odpowiednią legitymacją. Wypełnioną książeczkę przedstawia się do weryfikacji Komisji Turystyki Górskiej Oddziału Wrocławskiego PTTK na wrocławskim Rynku. Jeśli weryfikacja przebiegnie pomyślnie możemy cieszyć się nabytą odznaką.

Skopiec 

Skopiec to szczyt (lub też bardziej poprawnie wzniesienie) mało wymagający, jego wysokość to 724 metry. Zalicza się nie tylko do Korony Sudetów, ale także do Korony Gór Polskich. Droga w dwie strony z miejscowości Komarno zajęła nam około 30 minut. Przechadzka na Skopiec to dobry pomysł na wycieczkę z dziećmi lub przejażdżkę rowerową. Koniecznie warto połączyć ją ze zwiedzaniem np. Bolkowa lub Krzeszowa. Można dzięki temu zaplanować wyprawę na cały dzień. Tuż obok Skopca znajduje się jej "bliźniacze" wzniesienie Baraniec, z którego w przeciwieństwie do ukrytego między drzewami Skopca, można podziwiać piękne widoki. 
Zaparkowaliśmy tuż przed polną drogą za Komornem, naszym punktem startowym była dziwna rzeźba/pomnik? z różnorodnymi butami. Dzięki temu wiedzieliśmy, że zaczęliśmy w odpowiednim miejscu. Już na początku spotkaliśmy zbłąkaną wędrowniczkę, która również zmierzała na Skopiec, ale rozwidlenia polnych dróg nie ułatwiały jej zadania. Podczas wędrówki spotkaliśmy jeszcze trzy grupy turystów, z których każda pytała jak trafić na szczyt. Trasa krótka, lecz problematyczna. 
Przez całą drogę towarzyszyły nam łany pachnącego, fioletowego łubinu oraz brzęczenie pszczół. Za kilka tygodni będzie tam mnóstwo jeżyn i jagód!
Gdyby nie oznaczenia, ciężko byłoby określić, które miejsce jest najwyższym punktem. Na szczęście zainstalowano małą czerwoną skrzyneczkę, w której oprócz potrzebnej nam pieczątki znajdowały się drobiazgi pozostawione przez innych wędrowców (plaster, baterie, chusteczki higieniczne, długopisy). Po chwili odpoczynku ruszyliśmy jeszcze na Baraniec, pstryknęliśmy kilka zdjęć i poszliśmy dalej.









Krzeszów

Opactwo Cystersów w małej wsi Krzeszów nazywane jest europejską perełką baroku. Na miejscu napotkaliśmy rzesze pielgrzymek, wycieczek komunijnych, rodzin niosących dzieci do chrztu. Bilet, który upoważnia do zwiedzania całego kompleksu kosztuje 18 złotych. My zadowoliliśmy się zwiedzaniem bazyliki, w której ogromne wrażenie zrobiły na nas organy z XVIII wieku, które w 95% zachowały swoje oryginalne elementy. Bazylika pełna jest pięknych rzeź i obrazów, warto zatrzymać się na chwilę i przeczytać historię całego obiektu. Jeśli zgłodniejecie, tuż na przeciwko bramy wejściowej do Opactwa znajduje się pizzeria Rustykalna. Całkiem dobry podpłomyk z kminkiem i siemieniem lnianym oraz pizza na cienkim cieście były o wiele lepsze niż się spodziewaliśmy! 


Czytaj dalej

WODOSPADY KRAVICA, MEDJUGORJE I MAKARSKA


Będąc w okolicach Chorwacji lub Bośni i Hercegowiny warto wybrać się do jednego z poniższych trzech miejsc. Każde z nich jest inne, więc łatwo wkleić je w plan podróży w zależności od naszych zainteresowań. Tym razem coś dla miłośników dziewiczej przyrody, duchowego wyciszenia oraz wypoczynku na plaży pełnej turystów.


Wodospady Kravica

Uważane za jedne z piękniejszych w Europie, wciąż nieskażone masową turystyką. Na miejscu kąpaliśmy się w chłodnej wodzie z naturalnymi biczami wodnymi (brr..), wybraliśmy się na długi spacer, odpoczywaliśmy nad brzegiem wodospadów, a gdy temperatura sięgnęła zenitu, schłodziliśmy się pod parasolem jednego z punktów gastronomicznych. Liczba odwiedzających jak najbardziej do zniesienia, chociaż spotkaliśmy się z komentarzami, że robi się coraz tłoczniej. 




Medjugorje

Medjugorje to maleńka mieścina pośrodku niczego. Ciężko jest trafić tam "po drodze". Obecnie jest to jedno z głównych celów pielgrzymkowych na Bałkanach. Z jednej strony jest to miejsce uduchowione, z drugiej, mieszkanka kulturowa i językowa. Mieszkańcy, pamiętający jeszcze czasy wojny, żyją głównie z turystyki pielgrzymkowej, wynajmując pokoje, rozkładając stragany z często kiczowatymi gadżetami i prowadząc małą gastronomię. Mieszkaliśmy w prywatnym domu, u rodziny, która żyła bardzo skromnie, mimo to starali się jak mogli, by niczego nam nie zabrakło. Nigdy nie zapomnimy pysznych śniadań złożonych z warzyw wyhodowanych w przydomowym ogródku i wieczornych rozmów przy rakiji, w otoczeniu głośnych cykad. Takich pomidorów, nie jedliśmy nigdzie indziej.







Makarska

Kamienista plaża, ciepła woda, promenada z niezliczoną ilością straganów i restauracji, a także mnóstwo naszych rodaków. To wszystko czeka w Makarskiej, największej miejscowości letniskowej na Riwierze Makarskiej nad Adriatykiem. Przyjemnie pokąpać się z ciepłej wodzie, ale jak dla nas, jest za tłoczno i za komercyjnie. Zdecydowanie bardziej przypadły nam do gustu wodospady Kravica. Niemniej atrakcji dla całej rodziny na pewno tu nie zabraknie!



Czytaj dalej

MOSTAR I SKOKI Z MOSTU

Mostar wciąż nosi rany po bratobójczej wojnie. Chociaż od konfliktu minęło już ponad dwadzieścia lat, spacerując ulicami miasta nie sposób nie odczuć atmosfery smutku pomieszanego z refleksją nad tragiczną historią tego miejsca. Mostar uważany jest za nieoficjalną stolicę Hercegowiny.


Do Mostaru udaliśmy się w ramach wycieczki zorganizowanej. To jak na razie nasz pierwszy tak zaplanowany wyjazd, podczas którego nie musieliśmy martwić się o noclegi, dojazdy i organizować planu dnia. Było inaczej, ale czy lepiej?

Przez Mostar przechodziliśmy utartymi, turystycznymi ścieżkami. Oglądaliśmy fasady zniszczonych, podziurawionych pociskami budynków, które pozostały jako pamiątki między nowo wybudowanymi domami. Na ulicach roi się od straganów, na pierwszy rzut oka przypominających te tureckie, pełne kolorowych poduszek, tkanin, chust, lampek i wszelkiego rodzaju ceramiki.




W ramach przerwy zatrzymaliśmy się w jednej z bośniackich knajpek, w której zaserwowano nam kawę "po bośniacku", łudząco podobną do tej, którą zaparza się "po turecku". Na obiad skosztowaliśmy przepysznych mięsnych roladek oraz "pljeskavicy". Musimy przyznać, że spotkaliśmy się z ogromną życzliwością ze strony mieszkańców, sprzedawców na straganach czy właścicieli lokali gastronomicznych.


Największe wrażenie wywarł na nas kamienny Stary Most nad rzeką Neretva, zburzony przez Chorwatów i odbudowany na nowo w 2004 roku. Na zdjęciach wychodzi pocztówkowo, szczególnie przy ładnej pogodzie, która podkreśla lazurowy kolor rzeki. Atrakcją dla turystów są grupki młodych chłopców skaczący z mostu do rzeki za opłatą zbieraną od przechodzących przez most turystów. Jeśli uzbiera się zadowalająca chłopaków kwota, jeden z nich skacze z wysokości 21 metrów prosto do rzeki.







Mostar polecamy i z chęcią tam wrócimy. Miasto idealne dla osób lubiących podążać za historią, szukających pięknych miejsc do robienia zdjęć, chcących bliżej poznać bałkańską mieszankę kulturową i życzliwość mieszkańców.
Czytaj dalej

FOTOGENICZNY DUBROWNIK I PRZEKLĘTA WYSPA LOKRUM

Do Dubrownika trafiliśmy przy okazji wyjazdu do Bośni i Hercegowiny. To chorwackie miasto jest najchętniej odwiedzanym przez turystów miejscem w kraju. W Starym Mieście, które zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, można się zagubić na wiele godzin.

Stare Miasto

O samych średniowiecznych fortyfikacjach, basztach, bramach, katedrach i pałacach znajdujących się w Starym Mieście można przeczytać w większości przewodników. To co pozostało w naszej pamięci to przede wszystkim śródziemnomorski klimat tego miasta, małe uliczki, niewielkie restauracje i knajpki, pranie suszone na sznurach nad głowami turystów oraz przeklęta wyspa Lokrum. Spacerowaliśmy po centrum w godzinach południowych, dlatego z chęcią chowaliśmy się w chłodnych murach kościołów i katedr, żeby odetchnąć chociaż na chwilę. Miasto potrafi wykorzystać swój potencjał, ilość wycieczek i przewodników mówiących we wszystkich chyba językach świata jest dowodem na to, że to właśnie Dubrownik jest numerem jeden jeśli chodzi o turystykę w Chorwacji.
















Wyspa Lokrum

Wyspa Lokrum znajduje się około 600 metrów od wybrzeży Dubrownika, można tam łatwo dopłynąć stateczkami, które kursują co około pół godziny. Jest to świetne miejsce, aby pospacerować z dala od zgiełku, a nawet poopalać się i wykąpać w morzu. Na wyspie znajduje się Ogród Botaniczny, pełen kaktusów i eukaliptusów. 
Nutkę grozy dla przebywających tu turystów dodaje krążąca legenda, jakoby wyspa była przeklęta przez przeora benedyktynów, który wygnany z wyspy przez Napoleona rzucił klątwę na każdego, kto spędzi noc na wyspie. Obecnie wyspa jest niezamieszkała i raczej niewielu śmiałków decyduje się na spędzenie tam nocy. 








Czytaj dalej